|

Terry Goodkind, jeden z najznakomitszych pisarzy fantasy, do czego naszych czytelników nie musimy przekonywać, w wywiadzie dla fantastique collective przyznał, że po klęsce "Omen Machine" rezygnuje z pisania fantasy. Przekonuje go do tego posunięcia nieprzychylne podejście obiektywistów, którzy zarzucają mu przesadną uczuciowość. Nie mniej znaczące są opinie fanów, którzy tak oceniają nową książkę:
„Już po otwarciu książki czuć różnice - brak mapki, zwyczajowych podziękowań, pozdrowień czy dedykacji. Zaczyna się wciągająco, a potem ze strony na stronę rośnie zawód. Uproszczenia, skróty myślowe, pośpiech, powtórzenia - to tworzy całą powieść. Brakuje fascynacji pisarza. Richard nie jest tym silnym, potężnym władcą, który stworzył inny świat, ale chłopakiem, który biega po całym pałacu ze swoją "rodzinką". Brakuje konsekwencji i logiki, płynności. Logika, szczerze mówiąc, boli najbardziej, bo przecież to jedna z głównych wartości, jakie Terry ceni. Richard nie robi nic logicznego do samego końca - ukrywa się we własnym pałacu, zamiast reagować, zasięgnąć wiedzy - zawsze to robił, nawet jeśli miał złamać obietnicę daną Zeddowi i wejść do Wieży. Teraz wszystko jest za daleko, za mało jest czasu, Richard jest zbyt zmęczony... bieganiem po pałacu.”
Czy Terry otrząśnie się po niepowodzeniu? Miejmy nadzieję, że tak.
|